BAAS
 
O nas Usługi Aktualności Współpraca Dla pracodawcy Kontakt
 
 
 
 Artykuły
+ Chińska praca nie dla Europy
+ Chińczycy – ostatnia deska ratunku
+ Chińskie budownictwo
+ Chiny. Najważniejsze dane.
+ Chiny: miejska sieć śniadaniowa
+ Dzisiaj rozpoczyna się rok Smoka. Przygotowania do Święta Wiosny
+ Opinia pracodawców zatrudniających Chińczyków
+ Wszystko o chińczykach i ich życiu
+ \"Niezwykła podóż do magicznych Chin\" z Beatą Pawlikowską
+ Święto wiosny

   Informacje branżowe
Aktualności » Chiny: miejska sieć śniadaniowa » Polscy politycy muszą skończyć z głupimi zachowaniami

Zobacz także:

+ Chińskie osiedle spółki RPZ i Athletic Group w Polsce
+ Coca-Cola inwestuje miliardy dolarów w Chinach
+ "Łowcy głów" z Państwa Środka werbują na Wall Street
+ Wagony z Chin dla PKP CARGO?
+ Harbin - najbardziej polskie z chińskich miast
+ Kryzys w Azotach już się kończy
+ Bayer Full podbija Chiny
+ Me serce zranione do Chińczyków lgnie
+ Polska jest dla nas niezwykle atrakcyjna
+ W Chinach wrosly stawki wynagrodzenia za pracę
+ Europa prosi Chiny o pomoc
Dodano: 2009-03-16

Były konsul w CHRL uważa, że w naszym kraju nie ma dla Chińczyków dobrego klimatu politycznego. Twierdzi, że przez to Polska traci miliardy dolarów. Szafarz nie zostawił suchej nitki na polskich i zagranicznych politykach. Skrytykował m.in. niedawne spotkanie Lecha Wałęsy i członków polskiego rządu z Dalajlamą, duchowym przywódcą Tybetańczyków.

- Możemy sobie flaki wypruwać, a później przyjeżdża Dalajlama na czyjeś zaproszenie, bo ktoś sobie robi PR, publicity, a my wszyscy na tym tracimy. W wyniku spotkania w Gdańsku chińskie misje gospodarcze do nas i do Francji nie przyjechały. Przez taką głupotę polityczną traci gospodarka, obywatele, państwo polskie - uważa prezes PCHIG.

Szafarz, zaapelował do samorządowców, aby wywierali większą presję na politykach wysokiego szczebla.
- Samorządy powinny patrzeć na ręce naszym decydentom, którzy są niechętni wobec stosunków z Chinami - dodał.

http://www.radio.szczecin.pl

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

POLSKA - CHINY: BATALIA O PRZYSZŁOŚĆ WSPÓŁPRACY

2008-08-13

- Chińczycy są nowoczesnymi, wymagającymi i twardymi
partnerami. Szybko się orientują, czy ktoś blefuje i czy jest godzien
zaufania? Ale jeśli już je zdobędzie - to najczęściej współpraca trwa długo, owocnie i efektywnie.

- W kontaktach gospodarczych z Chinami - atutem Polski jest
dynamiczny wzrost gospodarczy, komplementarność gospodacza, obecność w Unii 
Europejskiej i w strefie Schengen oraz perspektywa przystąpienia do strefy
euro, na co nasi partnerzy czekają niecierpliwie - twierdzi Sylwester
Szafarz, dyrektor generalny Polsko-Chińskiej Izby Gospodarczej - w rozmowie
z Jerzym Bojanowiczem.

- Proszę scharakteryzować własne podejście, niejako filozofię w kwestii
rozwoju polsko-chińskiej współpracy gospodarczej - teraz i w przyszłości.

Moja filozofia w tej kardynalnej kwestii jest naiwnie prosta: w analizach
teoretycznych oraz w poczynaniach praktycznych patrzę w przyszłość i gorąco
pragnę, aby była ona znacznie lepsza od przeszłości i od teraźniejszości.
Dostrzegam potrzebę radykalnego przełomu jakościowego w naszych stosunkach
dwustronnych, we wspólnym interesie. Taki też jest imperatyw obecnych
ciekawych i trudnych czasów. Naturalnie, analizuję przeszłość (od 1989 r.) i
teraźniejszość; ale nie po to, żeby rozdzierać szaty czy jątrzyć, lecz żeby
wyciągać stąd pragmatyczne i konstruktywne wnioski na przyszłość. Historii
już się nie zmieni; ale przyszłość należy kształtować nowocześnie i
nowatorsko. Nie zrobią tego bezduszni i bezmyślni biurokraci z Ministerstwa
Gospodarki oraz z innych instytucji zajmujący się, rzekomo, rynkiem
chińskim. Ze znanym skutkiem.

Nikt i nic nie zwróci już Polsce strat poniesionych z powodu braku
optymalnego i pragmatycznego modelu współpracy z Nowymi Chinami (po 1978 r.
- początek radykalnych reform i otwarcia na świat) oraz zlekceważenia,
zaniechania i zaniedbania rozwoju handlu, inwestycji, finansów itp. A są to
straty idące w setki miliardów euro! Ujemne, dla Polski, saldo w bilansie handlowym z Chinami zwiększa się w piorunującym tempie - uzależniając nas
coraz bardziej od tego potężnego mocarstwa (nie tylko ekonomicznie). Polska
znajduje się w okolicach 60-miejsca w pierwszej setce najważniejszych
partnerów gospodarczych Chin; a przecież UE umacnia się na pozycji
pierwszego partnera ekonomiczno-handlowego ChRL w świecie (wartość
wzajemnych obrotów handlowych zmierza szybko do 400 mld USD rocznie).

- Jakie są przyczyny tego stanu rzeczy?

- Jest ich wiele, zresztą, po obydwu stronach i przykro mi o
nich mówić. Najgłówniejsze z nich - to stereotypy, uprzedzenia,
irrracjonalne i niewłaściwe oceny, nonszalancja i niechęć decydentów oraz
tych, którzy - niby "profesjonalnie" - zajmują się rynkiem chińskim itp.
Wśród tych ostatnich, nie brakuje "dyplomatów" pokroju stalinowskiego,
którzy, od dziesięcioleci, działają w imię swych interesów grupowych - a
nie dla dobra narodu i państwa polskiego. Zresztą, niektórzy z tych
"dyplomatów" nadal "majsterkują" przy organizacji udziału RP w Olimpiadzie w
Pekinie i w EXPO 2010 w Szanghaju. Znając "zasługi" tych ludzi dla
zrujnowania stosunków polsko-chińskich, można przypuszczać, że zaszkodzą nam
oni odpowiednio także w dwóch ww. przypadkach. Tak dalej być nie może!
Potrzebne są nowe, młode, mądrze i racjonalnie myślące kadry specjalistów,
wolne od obciążeń z przeszłości i działające efektywnie dla dobra
powszechnego.

Ponadto, Nowa Polska najpiew była zapatrzona w Amerykę, a następnie w
Europę, "zapomniała" de facto o Azji Wschodniej, zwłaszcza o Chinach. To
wielki błąd polityczny i strategiczny. Trzy główne filary naszych stosunków
z resztą świata (UE, USA, ChRL) należało umacniać i pielęgnować równomiernie
i równocześnie, unikając tak szkodliwego braku równowagi między nimi. Teraz
USA grzęzną w kryzysie, a UE znajduje się w stanie rozkojarzenia. Tymczasem
obecny boom gospodarczy w Chinach trwać będzie w najlepsze przynajmniej
przez następne ćwierćwiecze - jak dobrze pójdzie; a tu nadal niektórym
ludziom w Polsce zacietrzewienie, ślepota polityczna i mesjanizm odbiera
realizm i zdrowy rozsądek - także w sprawach stosunków gospodarczych z
Chinami.
Czy Chińczycy zapomną o naszych "przewinieniach" i zechcą podjąć normalną
współpracę z nami? Jeśli tak, to za jaką cenę? Żeby tylko nie powtórzyła
się historia z LOT-em, który - na własne życzenie - wypadł z rynku
chińskiego, a obecnie napotyka na wielkie trudności, żeby tam powrócić.
Ostatnia próba tego rodzaju zakończyła się kompromitującym niepowodzeniem.
Retorycznie brzmi pytanie: kto ma dziś w Polsce optymalną i racjonalną
receptę, kompleksowy program i środki na wznowienie i na rozwój owocnej
współpracy gospodarczej z Chinami?

- Jakie były przesłanki założenia Izby?

- Przede wszystkim, silna wola przezwyciężenia istniejącego
marazmu i pójścia do przodu - siłami społecznymi, przedsiębiorczymi i
samorządowymi. Wśród podobnych organizacji branżowych czy bilateralnych
nasza Izba jest tworem dość młodym. Niezbędna jest platforma wymiany
doświadczeń zebranych w trakcie współpracy z największą - jak mówimy -
fabryką i rynkiem na świecie, czyli z Chinami. Dlatego też grupa
przedsiębiorców z Wybrzeża, na czele z Prezesem Adamem Błędzkim, założyła
Izbę. Cennym bodźcem i wsparciem politycznym po temu były bardzo dobre
stosunki (bliźniacze) Pomorza i Gdańska z Szanghajem - już od ćwierćwiecza.
Kilka lat temu - jako konsul generalny RP w Szanghaju, przyjmowałem
oficjalną delegację Pomorza, na czele z Panem Marszałkiem oraz z
Prezydentami Gdańska i Sopotu. W trakcie oficjalnych rozmów z merem
Szanghaju pojawiła się idea utworzenia Polsko-Chińskiej Izby Gospodarczej.
Jej centrala jest w Sopocie. Dość szybko powstały przedstawicielstwa w
Warszawie oraz w Chinach, wśród których istotną rolę odgrywa nasza placówka
w Kunming - stolicy prowincji Yunnan. PChIG jest członkiem Krajowej Izby
Gospodarczej i Unijnej Izby Gospodarczej w Chinach, która skupia ponad 1500
przedsiębiorstw z państw UE, m.in. Siemens, Alcatel, Volkswagen i in.
Słowem, powołując Izbę do życia, po prostu, wykorzystaliśmy coraz
pomyślniejszą koniunkturę w stosunkach polsko- i unijno-chińskich. Dziś
wiemy, że była to dobra decyzja.

- Kim są członkowie izby?

- Wśród nich są liczne firmy polskie, zagraniczne i chińskie, jak np. słynne
centrum handlowe w Wólce Kosowskiej pod Warszawą, polscy eksporterzy oraz
firmy, które importują z Chin albo z wielkich chińskich hurtowni
zlokalizowanych w Hamburgu, Rotterdamie i Kalmar (Szwecja), znane banki
(HSBC i Deutsche Bank Polska), Finnair i wiele innych. Staramy się o
pozyskanie wielkich koncernów, jak: KGHM Miedź Polska S.A., Kopex, Lenovo
czy Huaiwei, które inwestują od niedawna w Legnickiej Specjalnej Strefie
Ekonomicznej. Szybko rośnie liczba firm chińskich, które zapisują się do
Izby w Chinach, co świadczy o ich zainteresowaniu naszym rynkiem i
mozliwościami gospodarczymi, szczególnie inwestycyjnymi w Polsce.

- A co uznałby Pan za największe osiągnięcie w dotychczasowej działalności
Izby?
 
 - W zakresie działalności statutowej jest to ułatwiamie i stymulowanie
kontaktów między partnerami chińskimi i polskimi oraz promocja polskich i
chińskich przedsiębiorstw w trakcie rozmaitych imprez, które sami
organizujemy bądź w nich uczestniczymy. Kontakty osobiste, mimo
upowszechnienia Internetu, przynajmniej na początku, są niezbędne. Stąd -
wielka rola misji gospodarczych, jakie wysyłamy do Chin i przyjmujemy w
Polsce oraz udział w targach, szczegolnie branżowych i wielobranżowych.

Gościliśmy np. misję gospodarczą największych na świecie targów
inwestycyjnych organizowanych w Xiamen, przepięknym starym i nowoczesnym
zarazem mieście leżącym po chińskiej stronie Cieśniny Tajwańskiej. Na
zorganizowaną z tej okazji imprezę promocyjną przybyło ponad 100 polskich
przedsiębiorców. Mieliśmy też misję gospodarczą z Wenzhou - miasta leżącego
na południe od Szanghaju i szczycącego się gospodarką w 100% sprywatyzowaną.
Na Targach POLAGRA w Poznaniu zorganizowaliśmy imprezę promocyjną dla misji gospodarczej z Prowincji Yunnan itp.

Krótko mówiąc, chcemy być pomostem zbliżającym przedsiębiorców z obydwu
krajów, ułatwiać kontakty między nimi, które często owocują kontraktami.
Czasami też działamy jako pogotowie ratunkowe czy straż pożarna, ratując
pieniądze czy towary partnerów z obydwu stron, którzy natrafili na
niesolidnych dostawców czy wręcz na bezwzględnych oszustów.

Niestety, mimo dużej aktywności promocyjnej, zawieranie kontraktów,
szczególnie w tym roku, jest coraz trudniejsze. To efekt niepewności
przedsiębiorców spowodowanej: klimatem w oficjalnych stosunkach polsko -
chińskich, obecną sytuacją gospodarczą w świecie, szczegolnie w USA,
wzrostem cen surowców, perturbacjami giełdowymi (także w Chinach) i
słabością dolara, który wciąż jest główną walutą w wymianie handlowej Chin z
resztą świata, choć coraz bardziej skłaniają się one ku euro. Przedsiębiorcy
preferują prowadzenie działalności gospodarczej w dobrym klimacie
politycznym i międzynarodowym, a nie w warunkach np. histerii tybetańskiej,
gróźb agresji przeciwko Iranowi itp. Napięcia, nerwowość i niepokój w
świecie rzutują wyraźnie na stosunki gospodarcze wszystkich państw z
Chinami. To sprawia, że - obecnie - przedsiębiorcy, co stwierdzam z całą
odpowiedzialnością i z niepokojem, boją się trochę angażować i inwestować.
Ale, bez wątpienia, jest to zjawisko przemijające.

- Na czym polega pomoc Izby dla przedsiębiorców z obydwu krajów?

- Przede wszystkim na rzetelnym informowaniu, szkoleniu i na radykalnym
skracaniu drogi między firmami z obydwu krajów, co oszczędza im czas, środki
i energię; a także na pewnych naszych gwarancjach bezpieczeństwa, że z danym
partnerem warto robić interesy - bowiem jest on znany, szanowany i godzien
zaufania. Zależy nam szczególnie na wspieraniu polskich inwestorów,
eksporterów, małych i średnich przedsiębiorstw itp., gdyż - co stwierdzam z
przykrością, ale i ze zrozumieniem - nadal utrzymuje się dużo, dużo
większe zainteresowanie importem z Chin niż eksportem z Polski do Chin.
Pomocne są także nasze porozumienia o współpracy z wieloma izbami
gospodarczymi w prowincjach i miastach chińskich.

- Dla większości Polaków Państwo Środka - to inna kultura i cywilizacja. Czy
ta odmienność nie jest jakąś przeszkodą w nawiązywaniu kontaktów, a
następnie - w zawieraniu kontraktów?

- Oczywiście, są ogromne bariery kulturowe i obyczajowe, ale nie należy ich
wyolbrzymiać i fetyszyzować. Poza tym, co zauważyłem podczas pracy
dyplomatycznej w Chinach, Chińczycy bardzo szybko uczą się oraz absorbują
kulturę, obyczaje europejskie i amerykańskie. Setki tysięcy studentów i
doktorantów chińskich kształci się na renomowanych uczelniach zagranicznych;
a jeszcze więcej Chińczyków pracuje praktycznie we wszystkich krajach
świata, po czym, z reguły, wraca do siebie. W tym świetle, nasza obecność
młodzieżowo - studencka w Chinach i chińska w Polsce jest mikroskopijna i
nieadekwatna do potrzeb i do możliwości obydwu partnerów. W tej "nauce"
Chińczycy są zdecydowanie lepsi niż Polacy, Europejczycy czy Amerykanie. W
skali masowej uczą się języków obcych, przestrzegają norm WTO, UE itp.

O tym, że Chińczycy "zbliżają" się do naszej obyczajowości i kultury
świadczy m.in. obchodzenie Świąt Bożego Narodzenia i ustawianie choinek np.
na ulicach tropikalnego Hong Kongu czy Kantonu. Z drugiej strony, te święta
- to dla nich znakomity biznes, gigantyczny eksport sztucznych choinek,
lampek i ozdób świątecznych. Jest jednak pewna granica w tym globalizacyjnym
zbliżeniu kultur, cywilizacji i obyczajów: Chiny nie zatracą nigdy swej
oryginalności i swej specyfiki oraz nie ulegną pełnej westernizacji (czy
macdonaldyzacji - jak się powiada).

Te różnice kulturowe mogą być pewną niewielką przeszkodą, szczególnie dla
debiutantów, w prowadzeniu interesów, ale Chińczycy są wobec partnerów
zagranicznych bardzo wyrozumiali i tolerancyjni oraz wybaczają rozmaite
gaffy - z czego słyną Polacy - jak np. całowanie kobiet w rękę. Niemniej
każdą wysyłaną przez Izbę, po raz pierwszy, misję czy delegację polską
uczymy przed wyjazdem tamtejszego savoir-vivre'u, dobrych manier i
obyczajów chińskich - z powodzeniem.

- Wracając do wymiany gospodarczej, to czy, Pana zdaniem, Polska ma szanse
na zmniejszenie znacznych dysproporcji (1 : 13) istniejących w naszym
handlu dwustronnym z Chinami?

- Najpierw na wszystkich szczeblach decyzyjnych musi nastąpić zdecydowany
przełom jakościowy w podejściu do państwa i do rynku chińskiego. Unormowanie
stosunków wpłynie na poprawę nastrojów i wzrost determinacji wśród
przedsiębiorców. Wówczas będzie możliwe zmniejszenie czy wręcz zlikwidowanie
ujemnego salda obrotów. Wielu krajom się to udało; nie tylko Korei Płd. i
Tajwanowi. Rynek chiński jest ogromny. Fala dynamicznego rozwoju przesuwa
się szybko ze Wschodu na Zachód i na Północ Chin. Krótko mówiąc, prawie
wszystkie dobra inwestycyjne, towary i usługi wytwarzane przez gospodarkę
polską są do sprzedania w Chinach. Tylko trzeba chcieć i umieć to robić.

- Jakie polskie firmy mają szanse na chińskim rynku?

- Przede wszystkim, zdrowe i dynamiczne, zwłaszcza dysponujące nowoczesnymi
technologiami, wyrobami i usługami (bankowe, ubezpieczeniowe, turystyczne
itp.). Standardy XXI w. spełnia tylko część gospodarki i rynku tego
olbrzymiego kraju. Weźmy np. górnictwo węgla kamiennego. W tej branży
Polska, podobnie jak Chiny, jest potentatem; a w Chinach nie ma tygodnia,
bez katastrofy w kopalni węgla kamiennego. Wielkie pieniądze są więc do
zarobienia w zakresie podnoszenia poziomu bezpieczeństwa pracy w kopalniach
chińskich. Ostatnio, Polacy zawarli z Chińczykami ważne kontrakty w tym
zakresie. Ponadto, nie powinno być tak, żeby niektóre polskie maszyny dla
tego przemysłu sprzedawane były w Chinach z marką... Siemens!

Inny przykład: Chińczycy stali się smakoszami i delektują się żywnością
sprowadzaną tam z całego świata, ale nie z Polski. Nie mówię tylko o
potentatach eksportowych w tej branży: Francja, Włochy, Hiszpania,
Argentyna, Australia, Tajlandia, Nowa Zelandia i in.; ba, niewielki Izrael
robi wielkie interesy z Chińczykami w produkcji zdrowej i smacznej żywności.
Zachodnie koncerny mleczarskie, szczególnie Danone, nauczyły Chińczyków pić
mleko, jeść masło i sery, czego tam nigdy nie było. Rynek na wyroby
mleczarskie i inne jest przeogromny. Tymczasem popularny tzw. Polish bread
(polski chleb) wypiekany jest w Chinach przez ... piekarnie niemieckie.

- A co z konkurencją cenową?

- Na początku, zapewne niezbędne będą jakieś upusty, rabaty i przynęty
promocyjne; ale jeśli produkt chwyci, to cena nie będzie odgrywać aż tak
istotnej roli. Handel i współpraca gospodarcza z Chinami opłaca się
wszystkim: Japończykom, Tajwańczykom, Francuzom, Rosjanom, Niemcom, Finom,
Holendrom, Duńczykom czy Irlandczykom i wielu innym, to dlaczego niby nie
miałoby się to opłacać i Polakom? Warto też dotrzeć do ok. 700 mln
konsumentów mieszkających na wsi, którzy potrzebują wszystkiego. Nie powinno
być tak, że Chińczycy sami produkują wódkę Wyborową, która pachnie ryżem; a
wytwarzaną w Żyrardowie wódkę Belvedere sprzedaje tam amerykańska firma z
Minneapolis (stan Minnesota). W dobie globalizacji takie "anomalie" są
dopuszczalne, ale bez przesady.

Powinniśmy też skutecznie podłączać się do przedsięwzięć gospodarczych
podejmowanych w Chinach przez Unię Europejską oraz chińskich inwestycji i
innych projektów realizowanych w krajach UE, w których możemy uczestniczyć
np. jako podwykonawcy. Są programy poprawy bezpieczeństwa w górnictwie czy
"zero CO2 emissions" (nota bene: w ub.r. gospodarka chińska "wpompowała" do
atmosfery już około 8 mld ton dwutlenku węgla). Tyle, co USA.

Tak więc, możliwości są naprawdę ogromne i realne, ale trzeba je znać,
analizować i umiejętnie wykorzystywać. Powtórzę: w Chinach możemy sprzedać
prawie wszystko, co produkujemy. Nie tylko nagrania muzyki Szopena czy
wycinanki łowickie.

- Powróćmy, na koniec, do głównego wątku naszej rozmowy: batalia o lepszą
przyszłość polsko - chińskiej współpracy gospodarczej. Co robić?

Proponuję swoisty DEKALOG najważniejszych poczynań ze strony polskiej: I.
znormalizować, unowocześnić i usystematyzować polsko - chińskie stosunki
polityczne i międzypaństwowe "od góry do dołu"; II. wykorzystać to w celach
uspokojenia nastrojów w duchu pragmatycznym oraz tworzenia jak najlepszego
klimatu politycznego i warunków dla współpracy gospodarczej; III.
wyeliminować wszelkie anachronizmy, uprzedzenia, błędne oceny i przesądy
oraz dotkliwą lukę informacyjno-świadomościową (tzw. czarną propagandę
antychińską), szczególnie między społeczeństwami i przedsiębiorcami obydwu
Stron; IV. opracować i wdrożyć kompleksowy system i program współpracy
gospodarczej, z uwzględnieniem niezbędnej dozy interwencjonizmu państwowego
oraz środków na realizację programu; V. zapewnić efektywne i nowoczesne
instrumenty informowania przedsiębiorców z obydwu krajów o możliwościach
wzajemnej współpracy gospodarczej oraz konieczną koordynację poczynań między
instytucjami i podmiotami krajowymi; VI. utworzyć sprawny system (którego
obecnie brak) polskiej służby ekonomiczno - handlowej i promocji gospodarki
polskiej w Chinach, z uwzględnieniem elementów państwowych, samorządowych i
wolnorynkowych; VII. rozbudować radykalnie i zapewnić długofalowe
kształcenie polskich studentów, doktorantów i działaczy gospodarczych w
Chinach oraz ich odpowiedników w Polsce; VIII. promować jak najszerszy
rozwój współpracy dwustronnej między regionami, województwami, miastami,
przedsiębiorstwami, uczelniami itp., co jest metodą wysoce efektywną; IX.
współuczestniczyć, w maksymalnie możliwym zakresie, w unijnych
przedsięwzięciach gospodarczych w Chinach oraz w chińskich inicjatywach
gospodarczych w UE; X. wykorzystać dorobek Olimpiady w Pekinie i
przygotowania do EXPO 2010 w Szanghaju oraz wolny chiński potencjał produkcyjny i inwestycyjny (szczegolnie w infrastrukturze) dla rozwoju
współpracy dwustronnej, rozbudowy i modernizacji infrastruktury w RP, także
w kontekście EURO 2012.

- Dziękuję.

http://www.pchig.pl

 
2005 © BAAS
wszelkie prawa zastrzeżone
O nas  |  Strona główna portalu BAAS  |  Kontakt
Created & hosted by
Smart Net Solutions